DO GÓRY
WRÓĆ
PMR W MEDIACH
Monitoring mediów
#0
1393

Spowolnienie gospodarki jest nieuchronne?

31 Marca 2019

Wbrew wcześniejszym zapowiedziom rok 2018 nie zamknął się nadwyżką budżetową. Odnotowano deficyty ok. 10 mld zł. Deficyt całego sektora finansów publicznych wyniósł 0,5 proc. produktu krajowego brutto. Odbiło się to na wskaźniku relacji długu publicznego do PKB. Zmalał on z 50,6 proc. do 49,2 proc. Spadły więc także koszty obsługi długu publicznego (do 28 mld zł, czyli 9,2 proc.) wydatków budżetu państwa.

Dzieje się to wszystko przy zwiększonych wydatkach na cele społeczne. Od rozpoczęcia realizacji programu "Rodzina 500+" wydatkowano na ten cel ok. 59 mld zł. Dużo kosztowało też obniżenie wieku emerytalnego. Okazało się jednak, że do ZUS wpływa coraz więcej składek. W ostatnim roku było to o 20 mld zł więcej niż w poprzednim.

Tygrys z zadyszką

Taki jest stan na dziś. Według wszystkich znaków na niebie i ziemi spowolnienie gospodarki jest jednak nieuchronne. Polski tygrys może dostać zadyszki. Analitycy PMR Restrukturyzacje SA alarmują na przykład, że pogarszają się warunki prowadzenia biznesu dla polskich przedsiębiorstw. Chodzi przede wszystkim o problemy ze znalezieniem pracowników i rosnące koszty zatrudnienia. Nie wiadomo też jeszcze, jak ukształtują się ceny energii elektrycznej i gazu oraz paliw. Przy ich wzrośnie obniży się chęć do inwestowania.

Dzisiejsze zawirowania dotyczące cen prądu mogą sprawić, że latem zagrozi nam blackout, czyli przerwy w dostawie energii - tak ostrzegają eksperci. Każdego dnia firmy energetyczny notują straty, które opóźniają niezbędne inwestycje.

To grozi tym, że spółki nie nadążą z pokryciem zapotrzebowania.

- Na przykład Tauron czy Elektrownia Jaworzno. A nie jest to bez znaczenia, dlatego że pewne moce też wypadają z rynku - mówi ekspert Marcin Roszkowski z Instytutu Jagiellońskiego.

W efekcie, gdy przyjdzie gorące lato, to prądu w Polsce może zacząć brakować, tak jak w 2015 roku. Wtedy zaczną się poważne problemy.

Najbliższe lata pod znakiem mniejszych inwestycji

Polskiej gospodarce niedobrze służy niski poziom inwestycji.

- Nie pozwoli to utrzymać tempa wzrostu na obecnym poziomie - twierdzi prof. Witold Orłowski. - Przedsiębiorcy pytani o to, dlaczego nie inwestują, odpowiadają zgodnie - przez niepewność.

W kolejnych latach gospodarka zwolni jeszcze bardziej. Jak prognozuje Bank Światowy, wzrost PKB Polski w 2020 roku będzie już na poziomie 3,6 proc., a w 2021 roku 3,3 proc.

- W obliczu coraz bardziej wyraźnego pogorszenia koniunktury za granicą nie ma wątpliwości, że polska gospodarka nie przedłuży znakomitej serii pięciu kwartałów z tempem wzrostu PKB na poziomie co najmniej 5 proc. - powiedział w rozmowie z PAP główny ekonomista PKO BP Piotr Bujak.

- Elementem, zabezpieczającym nas przed zagrożeniami zewnętrznymi, jest duża stabilność polskiego sektora bankowego, potwierdzona w ostatnich europejskich stress-testach, w których najbardziej odporną na potencjalnie negatywny scenariusz makroekonomiczny instytucją spośród wszystkich przebadanych okazał się być PKO Bank Polski.

Ekspert tego banku dostrzega jednak także czynniki niepokojące. Jest to m.in. wyraźne spowolnienie gospodarki niemieckiej. Czynnikiem ryzyka jest także Brexit. Rynek brytyjski jest bowiem trzecim pod względem wielkości eksportowym rynkiem dla Polski.

Niepokoi też sytuacja we Włoszech. To państwo ogromnie zadłużone toczy bój z Unią Europejską o zwiększenie swojego deficytu. Piotr Bujak obserwuje też zmiany na europejskiej scenie politycznej np. w zakresie popularności różnych partii politycznych. Wszystko wyjaśni się po wyborach do europarlamentu.

Materiał ukazał się w gazecie Fakty Magazyn Gospodarczy:

dnia 31 marca 2019:
» Uwaga, nadchodzi pogorszenie w gospodarce



« WRÓĆ DO PMR W MEDIACH

KATEGORIE